Odwróciła się i przez jedno mgnienie wieczności Eve widziała w niej tę, na której rozkaz zawalały się góry, oceany występowały z brzegów, słońce wypalało ziemię, deszcz zatapiał doliny. Widziała w niej istotę godną imienia Apokalipsy. Zaraz jednak złudzenie przeminęło i oto znów stała przed nią tylko Kali, władczyni nicości, bogini pozbawiona wyznawców, magini nie posiadająca magii, ogień odcięty od powietrza, kwiat wyrwany z gleby, pył na wietrze.